Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
Gadu-Gadu, wdarło sie na młody, polski rynek zanim zdążyły go zająć poteżne korporacje; Microsoft, AOL, Yahoo, oni wszyscy pozostają w cieniu. Jednak, czy firma zajmująca się rozwojem tego komunikatora jest przychylna swoim użytkownikom? A może tylko niektórym z nich. Kilka słów o tym, czego Gadu-Gadu brakuje do bycia porządnym komunikatorem.
Gadu-Gadu weszło na rynek polski dużo wcześniej, niż zaczęto sięgać po zagraniczne komunikatory. Jedynie nieliczne osoby korzystały już z ICQ. Dlatego zdobyło taką popularność i setki tysięcy użytkowników. Rosnąca pozycja na rynku tego komunikatora ustabilizowała się na samym szczycie szybko po jego wydaniu. I można powiedzieć, że gdyby wtedy istniała jakaś sensowna alternatywa, to wiele osób zrezygnowałoby z lidera.
Jakiś czas później doszedł tlen, doszedł WP.kontakt. Ten drugi nie zachwycał, za to pierwszy wskoczył na drugie miejsce w rankingach - prawdopodobnie dlatego, że portal, który go sponsorował dawał skrzynki pocztowe o świetnej jakości, a sam komunikator potrafił się łączyć z siecią Gadu-Gadu. Jednak wszystkie dostępne na rynku programy były komercyjne - darmowe, ale z reklamami. Ich źródła nie były dostępne, możliwości konfiguracyjne znacznie ograniczone (szczególnie w Gadu-Gadu). Dla wymagających użytkowników to było ciągle mało.
W końcu na scenę wkroczył Konnekt. I to było to. Pluginy, skiny, style rozmów i bardzo szeroka możliwość konfiguracji. A co najważniejsze, został stworzony przez osoby znudzone Gadu-Gadu. Wsparcie dla wielu (wpk, lan, gg, tlen, jabber) protokołów było kolejnym silnym atrybutem. Jednak wybór komunikatora to dopiero połowa drogi. Trzeba jeszcze zdecydować, jakim protokołem jest się najlepiej komunikować.
Protokół sieci Gadu-Gadu był zamknięty od zawsze, co nie przeszkodziło go złamać. Pojawiła się dokumentacja w sieci, a potem masa klonów GG, szczególnie na platformy linuksowe. "Świadomi" użytkownicy przesiadali się jak tylko mogli. Kusiła funkcjonalność, większa stabilność i przyjazny dla oka interfejs. Dalej jednak byli związani jednym protokołem. A co jest złego w protokole Gadu-Gadu?
Sieć GG jest oparta na kilku centralnych serwerach. Co za tym idzie, ewentualna awaria jednego lub kilku z nich owocować będzie trudnościami w komunikacji. Dodam, że oprogramowanie serwerowe, które obsługuje rozmowy w tej sieci stoi na platformie Windows (a przynajmniej do niedawna tak było). Rozwiązaniem tego problemu miała być zdecentralizowana struktura Jabbera. Niestety początki były tu nieciekawe, bo większość osób miała konta na jednym z nielicznych darmowych serwerów, a co za tym idzie, awarie zdarzały sie jeszcze częściej niż w Gadu-Gadu.
Każdy może dodać nas do swojej listy; my możemy dodać każdego. Nie ma tu systemu autoryzacji. Nie mogę się uchronić przed tym, żeby osoby niepowołane nie czytały mojego opisu, nie widziały mojego stanu dostępności (no dobra, jest 'tylko dla znajomych', ale to półśrodek). Ponadto jest wiele dziur w protokole, a jedna z nich pozwala zobaczyć kto dodał nas do listy kontaktów. Nie byłoby to nic strasznego, gdyby taka funkcja była jawna, ale nie jest, więc robi się nieprzyjemnie... Specyfika protokołu pozwalała również do pewnego czasu na zdemaskowanie osób, które korzystają z opcji "niewidoczny".
Do wersji szóstej Gadu-Gadu rozmowy nie były szyfrowane. Hasła zapisywane w komunikatorze można rozszyfrować korzystając z notatnika i kalkulatora. Znane są też przypadki wykrycia poważnych luk w Gadu-Gadu, pozwalających intruzowi na przejęcie kontroli nad komputerem internauty.
Przyjmijmy, że powyższe punkty nie dotyczyły zwykłego użytkownika, który chce sobie pogadać z ciocią z ameryki (swoją drogą, dygresja; Gadu-Gadu ogranicza swoich użytkowników do Polaków, bo nie wyszła, z tego co wiem, wersja komunikatora w języku angielskim). Jednak niektóre działania, powiedzmy sobie - bardzo źle trafione, spowodowały absolutną dyskwalifikację GG. Jakiś czas temu, żeby uporać się ze spamem, wiadomości zawierające adresy internetowe były dostarczane wyłącznie wtedy, kiedy odbiorca miał nadawcę na swojej liście i odwrotnie. Oczywiście nikt nie wiedział, że taki szczegół został wprowadzony w życie. Ostatnio kolejna rzecz - niedostarczanie wiadomości do osób off-line - była ciosem wymierzonym w użytkowników Gadu-Gadu.
Kiepska polityka twórców GG sprawiła, że z dnia na dzień więcej osób przechodzi do konkurencji. Rynek internetowy rządzi się własnymi prawami, dlatego to co najlepsze, nie zawsze jest najpopularniejsze. Jednak mamy wybór, więc wybierajmy słusznie.