Lebkowski.info ,,Winning popularity contests since `85''

maciej lebkowski Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią. Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź! maciej łebkowski

poprzednia notka
Blogosfera
następna notka
Podróże przez wyszukiwarkę
Adresy
niezmienny adres
komentarze

Opowieści z Narnii

18 stycznia 2006

Wstęp

Narnia to najbardziej baśniowa baśń ze wszystkich baśni - taka rzekomo miała być książka (a raczej cała seria książek) C.S Lewisa, Chronicles of Narnia. Dla mnie jednak były to jedynie przebłyski scen z wczesnego dzieciństwa. Były - do poprzedniej środy, kiedy Opowieści z Narnii zobaczyłem na dużym ekranie, korzystając tym samym z zaproszenia Orange do kina.


Treść notki

Zaczęło się, o zgrozo, na Czarze Ognia (tego filmu chyba nie trzeba przedstawiać), gdzie pierwszy raz zobaczyłem zapowiedź Kronik Narnii. Proszę nie pytać co ja robiłem na Potterze, to nieistotne. W każdym razie tamtego grudniowego zdaje się popołudnia pojawiła mi się po prostu kolejna pozycja na liście must-see. Zaczęły mi się przypominać sceny ze starego serialu, puszczanego w TV jakiś straszny czas temu. Naprawdę niewiele z niego pamiętałem poza tym, że był w odcinkach i był absolutnie magiczny.

Tak więc zaczęło się poszukiwanie wszelkich materiałów dotyczących serii. Najpierw dostałem w swoje ręce książki w wersji czytanej, po angielsku. Całe siedem tomów. Jednak nauczony doświadczeniem, że słuchanie lektur na komputerze mi nie wychodzi, odstawiłem tą pozycję na lepsze czasy. Potem było gwałtowne przeszukiwanie Google Video, ale na początku grudnia jeszcze niewiele można było tam zobaczyć. No, może poza trailerem, który wprowadza już w baśniowy klimat i powoduje, że filmu nie można się doczekać.

Kiedy dostałem SMS, że Program Profit zaprasza mnie na film nie wahałem się dłużej niż trzy sekundy. Nie długo później dostałem odpowiedź, że dwuosobowe zaproszenie do kina jest moje. Narnia na dużym ekranie wygląda świetnie. Polski dubbing przeszkadza tylko osobom, które znają dialogi na pamięć; osobom siedzącym koło nich i zmuszonym do wysłuchiwania narzekań; no a poza tym tylko przez pierwsze piętnaście minut. A tyle mniej więcej trwa wstęp, czyli akcja tocząca się poza krainą Narnia. Potem zapomina się o gadającym łysym z trzeciego rzędu, chrupiącej (uch, pardon za wyrażenie) blodnynie z lewej i zatapia się w fabule filmu.

Czym są Opowieści z Narnii? Baśnią. Piękną baśniową opowieścią o walce dobra ze złem; ze szczęśliwym zakończeniem, dramatycznym przebiegiem akcji, mnóstwem metafor, alegorii (trudne słowo...), niesamowitych stworzeń. Tu, jak w każdej baśni, miłość ma swoją niezwyciężoną moc, główny bohater popełnia błąd, ale dojrzewa, do tego, żeby go zrozumieć i naprawić. To nie jest film dla dorosłych, to nie ambitna produkcja, mająca na celu poruszyć, dać do myślenia. Czy tylko dla dzieci? W żadnym wypadku. Jestem pewien, że rodzice czytający tą książkę dzieciom znajdują w tym również sporo dla siebie.

Film jest nowym spojrzeniem na książkę. Niby ta sama treść taka sama... Chociaż widać, że niektóre fragmenty wycięte - to naturalne, zawsze się tak robi, ale można dostrzec, że niektóre rzeczy miałyby większe znaczenie, gdybyśmy znali całość. W każdym razie, treść ta sama, ale obraz zupełnie nowy, świeży. Jest kilka scen, które wywołują jęk na sali lub pomruk śmiechu, ale to chyba dlatego, że ludzie nie są przyzwyczajeni do oglądania baśni. Przecież nie mieliśmy ostatnio okazji nic takiego oglądać. Nawet Potter, na którym się jakimś cudem znalazłem, jest przeznaczony raczej dla starszej publiczności podobno (nie wiem, nie widziałem poprzednich, nie czytałem książek), a ta jego magia zupełnie nie jest magiczna w porównaniu do Narnii.

no i bóbr! Jak mógłbym nie wspomnieć o bobrze! :) To trochę shrekowe, gadające zwierzaki, rzucające dowcipami na lewo i prawo - jednak bez swojego zielonego kumpla z przed kilku lat i tak byłby super. Stworzenia, z lwem na czele były dla mnie niesamowite. Tu trochę Tolkiena widać, ale też, nie patrzę na to jak na kopię czegoś innego, bo Narnia jest wystarczająco oryginalna, żeby móc mówić o niej jako o tym numerze jeden (no bo w końcu to, że ludzie wolą LoTR nie znaczy, że ma być lepszy, right?). Wracając do tematu: wojska Aslana, jego obóz, pole walki, to wszystko robi wrażenie. Aż chce się zobaczyć więcej, dużo więcej. Od samego wejścia trójki rodzeństwa do obozu króla Narnii po ostateczną bitwę - malownicze krajobrazy zapraszają do siebie, próbują w sobie rozkochać widza. Na szczęście na Lwie, czarownicy i starej szafie seria się nie kończy (mówiąc ściśle, nawet się nie zaczyna, jest prequel). Czas ruszyć wyobraźnię, która do tej pory przydawała się jedynie do budowania algorytmów programistycznych i uciec do krainy Narnii, gdzie wszystko zależy właśnie od nas samych. Czy to nie miła perspektywa?

Dla zainteresowanych leniuchów podaję kilka linków:

Disney: Chronicles of Narnia
Oficjalna strona kinowej wersji.
Słowo na dzień
Felieton Programu II Polskiego Radia. Kilka słów o siedmiu tomach baśni. ;)
Opowieści z Narnii
Strona serwisu filmweb o Narnii.
Wikipedia: Opowieści z Narnii
Stona otwartej encyklopedii opisująca temat.
Narnia.com.pl
Narnia - kraina Aslana
Strony fanów serii.

Komentarze

Masz coś ciekawego do dodania? Skontaktuj się ze mną prywatnie. Zerknij na metody kontaktu.

Strefa III Rzeczpospolitej – NIE dla Kaczystanu!