Z zamiłowania tworzę strony internetowe. Moje teksty mają na celu opisanie
niektórych fragmentów internetu, którego ta strona jest częścią.
Konserwatywny, pewny siebie, niekonwencjonalny - to wady czy zalety? Sprawdź!
maciej łebkowski
Jakiś czas temu zauważyłem, że moje trio w postaci: CV + Projekty + bramka mailowa przynosi bardzo ciekawe efekty. Źródło tych ciekawych zachowań ludzkich, o których chcę napisać tkwi pewnie gdzieś głęboko w naszej naturze... Może nawet nie tak głęboko, w każdym razie, ja ich nie potrafię zrozumieć.
Moja strona jest dość przyzwoicie wypromowana w wyszukiwarkach można też znaleźć do niej odnośniki tu i tam. To sprawia, że przewija się przez nią spora ilość osób - niektóre z nich szukają konkretnych usług.
Dodajmy do tego zamieszczone na stronie curriculum vitae oraz listę projektów i autor witryny, w tej roli ja, urasta powoli do roli - jeśli nie specjalisty - osoby która zna się na rzeczy. No i faktycznie tak jest, bo trochę umiem - i na razie zatrzymajmy się w tym punkcje.
Wspomniana w pierwszym akapicie poszukująca osoba, powiedzmy, że jest to ktoś odpowiedzialny za firmowy marketing w swojej spółce, znajduje kogoś, kto sprawia wrażenie profesjonalnego i taniego (w końcu to jakiś wolny strzelec a nie agencja) webdesignera. Tak, w tej roli ja.
I o ile do tego miejsca jest wszystko jasne, to dalszą część nie do końca umiem logicznie połączyć. Otóż ten miły Pan lub Pani, decyduje się na wysłanie maila do mnie z konkretną ofertą. Like -- WTF? To miło, doceniam to i uważam za komplement, ale hello?! Gdzie jest napisane, że świadczę jakiekolwiek usługi?!
Nawet przejrzałem swoją stronę w poszukiwaniu tekstów, które mogłyby na to wskazywać, jednak nie znalazłem. Może jest coś ze mną nie tak i sam nie wiem co mam na stronie?
Przykładowe maile od tych jakże miłych osób:
Witam Pana. Znalazłem Pana stronę w internecie i postanowiłem napisać. Nie tak dawno stworzyłem swoją pierwsza stronę nad którą dośyć długo siedziałem. Wiem,że strona nie jest stworzona zbyt profesjonalnie i dlatego chciał bym, aby Pan w wolnej chwili na nią zerkął. Adres strony: www.example.com.
Bardzo prosze o wszelkię uwagi dotyczące błędów jakie popełniłem.
Dobra, powinienem odpowiedzieć miło i na temat, ale akurat miałem coś do roboty i mail zniknął w zakątku skrzynki pocztowej, w którym gnieżdżą się przedawnione listy. Temu panu już podziękujemy, niestety. Następnym razem polecam fora internetowe tudzież pl.comp.www.nowe-strony.
Strasznie spodobały mie się Twoje wypowiedzi i w ogóle podejscie do życia i sieci. Zazwyczaj czytuję twoje artykuły. Co jak co w końcu nadszedł czas by stworzyć własną stronę. Rzecz jasna są problemy. Jeżeli tylko mógłbys mi powiedzieć co jest nie tak w takich rzeczach byłbym dozgonnie wdzięczny: (...)
Dalej nastąpiło wymienianie rzeczy, które źle wyświetlają sie na stronce tego jegomościa. Coż, jak wyżej, polecam zahaczyć o fora lub pc.www.n-s, a wcześniej: moja strona nie działa w... i jakiś dobry kurs tworzenia WWW. Polecam również literaturę papierową.
Mam problem z zadaniem domowym w Pascalu. Ma to być program w trybie graficznym. (...) POMOCY!!!!!!!!
Temu delikwentowi nawet odpisałem (coś), ale dowiedziałem się, że "już sobie znalazł". Czyli tylko mój stracony czas i nerwy (akurat jestem dzisiaj trochę zdenerwowany).
Zdarzają się też bardziej profitowe propozycje:
Cześć , poszukuję łebskiej i rozsądnej osoby do zaprojektowania strony firmy w której pracuję
Branża budowlana - drzwi wew. i zew.Producent.Mam oczywiście ograniczony budżet.Czas realizacji maksymalnie 2 tygodnie.Zainteresowany?
Potem, po rozmowie telefonicznej, miła Pani poprosiła mnie, żebym pojechał do niej do Anina. Jasne, co za problem? Umilkła dopiero w momencie, kiedy dowiedziała się, że nie wystawię jej faktury. No tak, miała prawo być zdziwiona, przecież każdy student w Polsce wystawia je od ręki, nie?
Osoba, którą teraz zacytuje zachowała się, w przeciwieństwie do powyższych, bardziej rozważnie. Zaproponowała mi pracę, którą jestem w stanie wykonać (np. strony internetowej sam nie zrobię, potrzebny jest do tego grafik). Nie wzięła tylko pod uwagę tego, że wcale nie jestem zainteresowany przyjmowaniem zleceń. Oferta sama w sobie, gdybym tylko szukał pracy/zarobków, byłaby bardzo ciekawa. Kolejnym plusem jest to, że pofatygowała się włączyć klienta pocztowego, przekopiować mój adres do niego i stamtąd nastukać maila.
Mam już przygotowaną grafikę mojej strony. Łącznie 11 podsatron, przygotowanych pokolenie w Photoshopie. Szukam rzetelnej i kompetentnej osoby, która zajmie się stroną techniczną. Chodzi o pocięcie i zawieszenie strony tak aby zaistniała i funkcjonowała pod moim adresem www. Całość w HTML.
Tego typu mail trafia się raz na tydzień. Przyjmując, że każdy wiązałby się z finalizacją transakcji, miałbym szansę wyrobić średnią krajową bez większego wysiłku. No ale to oczywiście teoria, bo nie jestem w stanie spełnić oczekiwań takich osóbek. Przede wszystkim dlatego, że nie mam nikogo, kto zrobiłby grafikę dla projektu.
Do całości można jeszcze dorzucić fakt, że przez ostatnie dwa tygodnie dostałem dwie oferty pracy na etacie. Co śmieszne, w skrajnie różnych (humanistycznym i ścisłym) zawodach. Dostałem, czytaj: ktoś mnie znalazł i taką pracę na konkretnym stanowisku zaproponował.
No ale to dopiero pierwsza część mojego zdziwienia. Rozumiem, że można się zasugerować stroną i błędnie pomyśleć, że świadczę jakiegoś typu usługi. Zastanawia mnie jednak reakcja osób, którym o zjawisku opowiadam. Nie mogą wręcz pojąć, że zamierzam z tymi ludźmi współpracować. Tak, oferty same do mnie przychodzą i nie muszę wyrabiać dniówki w McDo, a ja pomimo tego z nich rezygnuję. Czy to naprawdę takie nie do pojęcia?
Jestem "finansowo stabilny" i dobrowolnie rezygnuję z dodatkowych przychodów, za które mógłbym sobie sprawić nowego ipoda video, cyfrówkę czy tez rower, który obecnie został zasymilowany przez chaos.
Jeśli kogoś to tak bardzo irytuje - proszę bardzo, podaj mi swojego maila i umiejętności, a jeśli potknę się o jakąś ofertę to dam ci znać, zamiast ją od razu odrzucać.
No ale żeby spuścić trochę z tonu, bo notka zrobiła się ciężka, zacytuję ostatni list. Notabene został zaklasyfikowany jako spam, więc tylko przez przypadek go odczytałem:
Hej
weszlam na Twoja strone dosc przypadkowo, bo przez grono. Jestes b. inteligenty i ambitny, to dobrze. Napisalam, bo milo czasem wymienic pare zdan w ciagu dnia z kims na poziome
moj profil gronowy: http://kwaczka.grono.net
Na słowo "ambitny", szczególnie w kontekście spraw opisanych w tej notce, na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.